Terapia uciskowa, czyli refleksologia, nie narodziła się wczoraj. Jej korzenie sięgają już XIV wieku — a więc czasów, kiedy ludzie potrafili słuchać ciała uważniej niż dziś. Stosowali ją zarówno wybitni lekarze, jak i uzdrowiciele z niższych warstw społecznych. Obserwowali reakcje ciała uciskając intuicyjnie wybrane obszary na ciele.
Terapia strefowa
W 1582 roku opublikowano książkę autorstwa dr Adamausa i dr A’tatis, w której opisano tzw. terapię strefową. Zakładano wtedy, że na skórze znajdują się obszary (strefy), które przy ucisku reagują nadwrażliwością wtedy, gdy połączony z nimi narząd jest w stanie chorobowym.
Pojawiła się też idea tzw. „stref Heada” — nazwanych od brytyjskiego badacza neurologii, który prowadził obserwacje nad tzw. strefami przeczulicy bólowej.
Pierwsze badania w europie
Równolegle refleksologią zajmowali się badacze w różnych krajach — także Rosjanie, próbując sprawdzić, czy ucisk może realnie wspierać osoby zmagające się z dolegliwościami.
Na przełomie XIX i XX wieku niemieccy naukowcy badali „masaż refleksoryczny” i zaobserwowali korzyści płynące z pracy nad konkretnymi obszarami.
Podobno, to dr Alfons Cornelius w 1893 roku jako pierwszy wyleczył infekcję dzięki codziennemu masażowi bardzo bolesnych stref na jego ciele. Zainspirowało go to do przeprowadzenia własnych badań w tym temacie. Poprosił lekarza, żeby masował tylko i wyłącznie te bolesne miejsca. Ból z czasem znikał a Cornelius odzyskał zdrowie.
Od tamtej pory stosował metodę uciskową u swoich pacjentów a w 1902 roku opublikował pracę ,,Punkty uciskowe, źródło i znaczenie’’.
Refleksologia pojawia się w ameryce
Duże zainteresowanie refleksologią przyszło na Zachód dzięki dr Williamowi Fitzgeraldowi. W trakcie pobytu w Europie zapoznał się z wieloma badaniami i przeprowadził własne obserwacje. Zauważał, że ucisk punktów na dłoniach i palcach może wywoływać efekt znieczulenia — niekiedy w szerszym zakresie, obejmując nawet wybrane obszary ciała jak ręka, bark czy cała twarz i szczęka.
Uciskając klamerkami czy ciasno wiązanymi opaskami uzyskiwał efekt znieczulenia podczas drobnych zabiegów chirurgicznych.
Co ważne: z czasem zaczął przewidywać reakcje i mapować zależności. Podzielił ciało na 10 stref powiązanych z palcami u rąk i stóp — i tworzył wzorzec, który potem pomógł rozwinąć refleksologię jako system.
Zupełnie przypadkiem odkrył, że ucisk pewnych stref na twarzy, w nocie, uchu, ustach czy gardle mogą wywołać podobny efekt znieczulenia jak po podaniu substancji odurzających (np. kokainy).
Swoje badania kontynuował. Uciskał dłonie, stopy, uczy i badał ich znieczulający wpływ na cały organizm. Gdy ból się zmniejszał, choroby również ustępowały. Skłoniło go to do stworzenia mapy tych obszarów i połączeń.
Refleksologia a meridiany
Dzięki dr Fitzgeraldowi refleksologia zyskała sławę na zachodzie. W tym samym czasie na wschodzie stosowano podobny system opierający się na meridianach czyli kanałach energetycznych.
Niektórzy refleksolodzy łączyli medycynę chińską z refleksologią inni stosowali ją niezależnie.
Chińczycy wiedzieli jak w systemie leczenia ważne są stopy i umiejscowione na nich punkty.
Już w 1017 dr Wang Wei polecił odlać ciało z brązu i zaznaczyć na nim kluczowe punkty dla akupunktury. Dzięki temu mogli wbijać igły w konkretne punkty oraz uciskać stopy na ich zewnętrznych i wewnętrznych krawędziach. Jednych z ważniejszych punktów było uciskanie palucha u nogi. Dzisiaj wiemy, że ten najważniejszy i najbardziej bolesny punkt, to przysadka mózgowa.
Dr Wang Wei uważał stopy za najważniejszą część ciała, ponieważ znajdują się na nich istotne punkty energetyczne.
reflekologia dzisiaj
W dzisiejszych czasach istnieje sporo szkół refleksologii. Czasem się różnią: techniką, intensywnością, sposobem prowadzenia terapii. To naturalne — bo to obszar, w którym wiele zależy od człowieka, jego odczuć i tego, jak „czytamy” ciało.
Moim zdaniem najważniejsza jest intuicja osoby wykonującej zabieg, uważność i energia samego masującego. Zabieg powinien być wykonywany w pełnej harmonii, skupieniu i byciu tu i teraz. Refleksolog nie powinien błądzić myślami podczas wykonywania zabiegu, zastanawiać się nad tym co zje na obiad, ale całą uwagę przenieść na osobę klienta i jego stopy, ręce, twarz czy uszy. Powinien obserwować zmiany jakie zachodzą oraz z troską i czułością wykonywać zabieg tak, żeby był jak najbardziej przyjemny, odprężający, uwalniający od napięć.

Czy refleksoterapia boli?
Nie jestem zwolenniczką sformułowań ,,refleksologia musi boleć’’. Moim zdaniem nie musi. Nawet jeżeli znajdziemy punktu które są bardziej tkliwe od innych, to należy je rozpracować tak, żeby ból stopniowo się uwalniał a nie wywoływał nieprzyjemnych doznań i niepotrzebnych napięć. Wiele osób zraziło się do refleksologii z powodu lęku przed bólem.
Mam podobnie, gdy po zimie zrzucam buty i zaczynam biegać po ostrych kamieniach. Początkowo pojawia się obawa, że zaboli i będzie nieprzyjemnie. Dlatego staram się zaczynać od małych kroczków. Najpierw chodzę po trawie, po piasku lub po gołej ziemi. Kiedy wchodzę na kamienie, wykonuję powolne, pełne uważności kroki. Zwracam uwagę na każdy ostry kamień. Omijam te największe, które mogą wywołać ból. Z czasem stopy przyzwyczajają się do podłoża i spacerowanie boso staje się bardzo przyjemne, nawet gdy chodzę po kamieniach. Gdybym się torturowała biegając wyłącznie po ostrych kamieniach, szybko założyłabym buty i na tym cała moja terapia by się skończyła.
Podobnie w masażu. Każdy punkt początkowo delikatnie rozmasowany można z czasem mocniej ucisnąć bez wywołania nieprzyjemnego efektu bólowego.
Jeśli szukasz masażu, która nie tylko „rozluźni”, ale też uspokoi i pomoże Twojemu organizmowi wrócić do równowagi — refleksologia stóp jest doskonałą propozycją.
Bibliografia: Dougans I., Refleksologia nowe podeście: 5 elementów i 12 meridianów, wyd. I Poznań, 2013.